Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty

10 sierpnia 2014

Zabawki z duszą.



Lubię na niego patrzeć jak się bawi. Z każdym dniem jego dłonie, paluszki nabierają sprawności. Każdego dnia pewniej już chwyta przedmioty i manipuluje nimi w bardziej precyzyjny sposób. Skłamałam. Nie, nie lubię na niego patrzeć, jak się bawi. Uwielbiam.

17 lipca 2014

Jak wyhodować sobie narcyza?



Oczywiście, to zadanie niełatwe. Wiele trzeba sobie zszargać nerwów, by wyhodować idealnego narcyza, który będzie znał swoją wartość i będzie potrafił z tego korzystać. Każda szanująca się matka powinna takowego osobnika wyhodować, ale, że nie każda wie jak - podrzucam 7 cennych rad, które na pewno ułatwią Wam hodowlę!

26 kwietnia 2014

Bezpiezeństwo przede wszystkim!



Mam z dzieciństwa takie wspomnienie, że gdy będąc w początkowych klasach podstawówki bawiłam się w najlepsze z koleżankami na podwórku, za każdym razem, gdy zaczynało się ściemniać, mama wołała mnie do domu. Wściekła byłam, że mnie wołają zawsze jako pierwszą, a inne dzieci mogą się jeszcze bawić. Wiele razy myślałam wtedy, że kiedy ja będę miała dziecko będę pozwalała mu bawić się na dworze tak długo, jak będzie chciało. Nawet, jak będzie ciemno!

Dziś uśmiecham się na to wspomnienie, a jednocześnie gorycz ściska mi gardło, gdy mam świadomość, że niektórzy rodzice bezpieczeństwo dzieci mają gdzieś. Osobiście nie jestem zwolenniczką żadnych skrajności: nie pochwalam przesadnego chuchania na dziecko, ani zupełnego braku zainteresowania. W mojej opinii dziecku należy dać stosowną ilość swobody i obdarzyć zaufaniem, dać nabić sobie guza, przewrócić się na rowerze, czy zedrzeć kolano. Rolą rodzica jest wtedy pocieszyć, opatrzyć ewentualna ranę. Szczytem braku serca jest powiedzenie dziecku w takiej sytuacji: Widzisz? Masz za swoje! Jest też druga, skrajnie przerażająca sprawa, jak zupełne lekceważenie i ignorowanie upadków, czy krzywd, które mogą być dla zdrowia, czy nawet życia dziecka niebezpieczne. Bo przecież jej/jemu nic nie jest, a wszyscy wokół przesadzają!

Z opowieści znam przypadek całkowitej głupoty i przerażającej ignorancji ze strony matki, która po upadku swojego dziecka ze stromych schodów stwierdziła, że wszystko jest dobrze. Ba! Ona nawet zlekceważyła pojawiające się na całym ciele ogromne, purpurowe sińce i ranki w ustach. Nadal uparcie twierdziła, że nie ma potrzeby jechania do lekarza. Sytuację i życie dziecka uratował ojciec, który po delegacji wrócił do domu i z miejsca, nie śpiąc od dwóch dób zabrał dziecko do lekarza. Wykryto bowiem bardzo poważny problem z krzepliwością krwi. Dziecko mogło pożegnać się z życiem.

Cały czas, gdy o tym myślę mam ciarki na całym ciele i nie mogę pogodzić się z faktem, że ktoś, kto teoretycznie kocha swoje dziecko może mieć tak lekkie podejście do spraw bezpieczeństwa. Albo bagatelizować objawy, które każdą inną matkę przyprawiłyby o zawał serca. 
Dlatego apeluję do Was: nie bądźcie obojętni, gdy widzicie, że coś na prawdę jest nie tak, nawet, jeśli osoba, której zwrócicie uwagę obrazi się, pogniewa, oburzy. To jest mała cena za uratowanie dziecku zdrowia lub życia. A być może, jeśli matka będzie kumata, po czasie Wam podziękuje.
I pomimo tego, że dziecko jest w stanie podnieść się z uśmiechem na twarzy z niejednego upadku, są sytuacje i objawy, których zamiecenie pod dywan może skończyć się tragicznie.

Oto kilka moich rad, jak zwiększyć bezpieczeństwo naszych dzieci w domach:
  • W miarę możliwości zorganizujmy dzieciom pustą przestrzeń do zabawy. 
  • Nie zostawiajmy na krawędziach blatów kuchennych, czy stołach, ławach żadnych przedmiotów, które spadając mogłyby zrobić dziecku krzywdę. 
  • Zwracajmy uwagę na zabawki. Niektóre z nich mają zaniżone zalecenia odnośnie wieku dzieci.
  • Zamykajmy drzwi do pomieszczeń, do których dziecko nie powinno wchodzić.
  • Zabezpieczmy schody.
  • Nie pozwalajmy dzieciom na zabawę przedmiotami, które nie są zabawkami i absolutnie do tego celu się nie nadają.
  • Nie pozwalajmy majstrować dzieciom w krytycznych miejscach - np. wśród kabli, drzwi, które mogłyby przytrzasnąć, wśród gniazdek elektrycznych i sprzętu rtv i agd.
  • Zawsze upewniajmy się, że nie ma możliwości, by dziecko znalazło na podłodze coś, czym może się zadławić. 
  • Wszelką chemię i detergenty trzymajmy tam, gdzie dziecko nie ma dostępu.
  • A przede wszystkim - miejmy oczy szeroko otwarte i nauczmy się przewidywać sytuacje!

24 kwietnia 2014

Inspiracje do pokoju dziecięcego - dodatki.

Tak bardzo ostatnio pochłonęło mnie oglądanie wszelakich piękności w Internecie, że poświęciłam temu o wiele więcej czasu, niż wcześniej mogłabym przypuszczać. Stwierdziłam też, że bardzo chętnie podzielę się z Wami rzeczami, które mnie urzekły. Zaczęłam więc "kolekcjonować" zdjęcia, które mogłabym Wam pokazać. Tyle, że wybór naprawdę wyjątkowych fotografii/ aranżacji/ dodatków do pokazania, zainspirowania innych, wcale nie jest taki prosty. Trzeba bowiem przekopać się przez ogrom zdjęć, poszukiwać w różnorodnych zakątkach Internetu, a i tak nie zawsze mamy gwarancję, że znajdziemy coś wyjątkowego.
Od tego momentu zaczęłam więc podziwiać wszystkie blogerki, które potrafią wyszukać w sieci fantastyczne zdjęcia, które cieszą oko i duszę, podesłać naprawdę przydatne linki, czy wskazać rozwiązania jakichś problemów natury wszelakiej.

Czy mi udało się znaleźć coś wyjątkowego, ocenicie już sami. Ja sama, gdy patrzę na poniższe zdjęcia jestem z siebie zadowolona i gdybym miała taką możliwość wykorzystała bym wszystkie te inspiracje, by stworzyć dla Pierworodnego wspaniały pokój, czy jego własny kącik. A teraz zostawiam Was już ze zdjęciami, które wykopałam ze zszywki.pl ; pinterest.com ; i ogółem z sieci, ze stron, których w "szale szukania" nie zapisałam.









03 kwietnia 2014

Książka + dziecko.



Od momentu, kiedy dowiedziałam się o ciąży, w głowie układał mi się "plan", jak chciałabym mojemu dziecku pokazywać świat. Poświęcałam sporo czasu, na marzenia jak będziemy spędzać wspólnie czas. Teraz, nareszcie te marzenia się spełniają. Każdego dnia. 
Są rzeczy, do których chciałabym zaszczepić w Pierworodnym sympatię. Chciałabym, żeby miał jakąś pasję, może nawet nie jedną, chciałabym, żeby był ciekawy świata i dla własnej przyjemności i satysfakcji poznawał, eksperymentował (z umiarem oczywiście ;)) i poszukiwał odpowiedzi na rodzące się w jego głowie pytania. I chciałabym, żeby były w jego życiu obecne książki, które pachną farbą drukarską, szeleszczą, a nawet i drą się przy nieumiejętnym obchodzeniu się z nimi.

Wczoraj, 02 kwietnia obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci. Nawet nie miałabym pojęcia o istnieniu tego dnia, gdyby nie Panna Mi i Jej Zabawki. Może i nie kupiłam akurat w dniu wczorajszym żadnej książki dla Pierworodnego, kupuję je jednak przy każdej nadarzającej się okazji, jak np. podczas ostatniej wycieczki do Londynu, gdzie przez przypadek natknęliśmy się na polską księgarnię. 

Sukcesywnie powiększam jego biblioteczkę od pierwszych miesięcy ciąży. Zaczęło się od urlopu w Polsce w tamtym roku, kiedy to zapragnęłam zabrać ze sobą z naszych domów rodzinnych wszystkie moje i T. książki, a w szczególności te dziecięce. Przywieźliśmy więc Kubusia Puchatka, Baśnie Andersena, Pinokia, wszystkie Przygody Tomka, a nawet Biblię dla dzieci. Ostatnią moją zdobyczą są wiersze Brzechwy, które upolowałam właśnie ostatnim razem w Londynie, a już nie mogę doczekać się, gdy znów pojedziemy do Polski i wpadnę do jakiejkolwiek księgarni.

Naprawdę, książki to cudowna rzecz. Z chęcią uścisnęłabym rękę tym wszystkim autorom, którzy napisali te najpiękniejsze bajki, baśnie i opowiadania dla dzieci. Nie ma nic wspanialszego, niż rozwijanie wyobraźni dziecka poprzez czytanie mu. Na razie Pierworodny jest w stanie wysłuchać maksymalnie dwóch wierszyków średniej długości, widzę jednak po nim, że słuchanie (?) tego, co czytam, oglądanie obrazków i dotykanie książek sprawia mu przyjemność. A ja cieszę się jak dziecko, widząc, jak uważnie i ostrożnie obchodzi się z własnymi książeczkami, gdy je dostanie do rączek. Choć oczywiście nie brakuje też prób zjedzenia ich. Niemniej, powoli uczy się, jak przewracać strony i być może tego, że książeczka, nawet "czytana samemu" to też fajna sprawa.

Czytajcie dzieciom. To najlepsza inwestycja w rozwijanie ich wyobraźni! :)




19 marca 2014

Prezent dla dziecka po 3 miesiącu życia.



Ponieważ wpis o upominkach dla noworodka spotkał się z ogroooomnym zainteresowaniem, postanowiłam kontynuować ten wątek i podrzucić Wam pomysły na prezenty dla dzieci nieco starszych. Dokładniej mam tu na myśli przedział wiekowy od trzech do sześciu miesięcy. Bo zawsze może zdarzyć się jakaś okazja (czy to święta, czy Dzień Dziecka ;)), żeby malucha w takim przedziale wiekowym czymś obdarować. Jest też to alternatywa dla tych, którzy po raz pierwszy przychodzą do nowego dziecka, gdyż wcześniej nie mieli ku temu okazji.
Zaczniemy z grubej rury - od upominków tych droższych, ale nie zabraknie też mniej kosztownych propozycji.

Leżaczek-bujaczek jest absolutnie wspaniałym wynalazkiem. Sama mam, chwalę sobie, dziecko nie narzeka. Jest to bowiem bezpieczna alternatywa do zostawienia dziecka na chwilę samego (bo przecież żadna matka nie zabiera swojego Bąbla do wc?). Oprócz samego siedziska obowiązkowo są dołączone zabaweczki zawieszone na wygiętym pałąku. Bujaczek taki na pewno będzie intensywnie wykorzystywany przez co najmniej 5 miesięcy.

Krzesełko do karmienia może byś sprawą trochę dyskusyjną. Wiadomo, że nie wsadzimy w nie czteromiesięcznego brzdąca, ale taki mebel spokojnie sobie może poczekać do osiągnięcia przez dziecko odpowiedniego wieku. Jednak przy pierwszych karmieniach pokarmem stałym na początek i tak świetnie sprawdzi się wspomniany bujaczek.

Ozdobne literki tworzące imię dziecka, jako dekoracja do pokoju dziecięcego też są świetnym pomysłem. Niejednokrotnie rodzice chcieliby wyposażyć kącik lub pokój malucha w jakieś ładne dekoracje, jednak rzadko decydują się na zakup ręcznie szytych, nie koniecznie tanich literek, bo są wydatki z większym priorytetem. Myślę więc, że byliby zadowoleni z takiego upominku. 

Tańszą alternatywą literek może być girlanda. Ona również może być imienna i wygląda tak samo pięknie, jak szyte litery. Jeśli lubimy się bawić, taką girlandę możemy wykonać nawet sami, bo to tak naprawdę nic trudnego!

Śpiworka do spania możemy nie doceniać, bo przecież dziecko z powodzeniem może spać pod kocykiem. No, też tak myślałam. Ale prawda jest taka, że dziecko bardzo szybko nauczy się sprawnego fikania nóżkami i będzie podczas snu się odkopywać. Wstawanie kilka razy więcej w nocy, żeby malucha przykryć może po kilku nocach być uciążliwe, więc taki śpiworek na pewno zostanie doceniony.

Piankowa mata - puzzle, to znakomita propozycja do mieszkania, gdzie królują parkiety. Rodzice, żeby położyć swoją pociechę podczas zabawy na podłodze nie muszą uzbrajać się od razu w dywan, czy wykładzinę. Taka mata nie dość, że będzie chronić przed zimnem ciągnącym od podłogi, to jeszcze ma zastosowania ogólnobudowlane - w końcu to puzzle, z których można również budować budowle przestrzenne. I ten upominek posłuży dziecku jeszcze przez długie lata. Pamiętajmy jedynie, by mata taka była nietoksyczna i z odpowiednimi atestami.

Zestaw obiadkowy - talerzyk, miseczka, łyżeczki, to też przyjemna propozycja na prezent. Gadżet cieszący oko, z pewnością będzie używany. Osobiście taki zestaw dla Pierworodnego dostałam, ale gdyby nie to, sama bym go w taki komplecik zaopatrzyła.

Ostatnia moja propozycja to śliniaki, chustki pod brodę. Przydadzą się nie tylko podczas posiłków, ale również tak po prostu, gdy idące zęby przyprawią dziecko o ślinotok.

Mam nadzieję, że i tym razem wpis ten będzie pomocny dla niektórych, a dla innych sprytnie będzie służył do tego, żeby podpowiedzieć coś osobom, które zapatrują się na kupno prezentu dla naszego Bąbla ;)

06 lutego 2014

Moje-jego ulubione.




Z całą pewnością każda z nas ma swoje ulubione ciuchy, w których czuje się dobrze i wygodnie. Tak samo, jak każda mama ma ulubione ciuszki dla swojej pociechy, w które chętnie i często dziecko ubiera. Nie jestem tu wyjątkiem. O ile wraz z pojawieniem się Pierworodnego, moje ciuchowe zakupy ograniczyły się do minimum, o tyle nadrabiam w tym temacie z kupowaniem odzienia dla mojego Mistrz Min. Tyle tylko, że niekoniecznie każdy ciuszek, w którym chętnie bym go widziała jest tak samo wygodny, jak ładny...

18 stycznia 2014

A Ty którą łyżkę byś wybrał?



Oferta pierwszych łyżek dla niemowlaków jest bardziej bogata, niż można by się spodziewać. Tak samo, jak wszelkich innych akcesoriów: talerzyków, śliniaków, miseczek. Oczywiście, rodzic, który zamierza pierwszy raz nakarmić swoje dziecię będzie oglądał, zastanawiał się, czytał recenzje i zasięgał rady, lub podpatrywał innych, co wybrali. Ale prawda jest taka, że dziecku i tak jest wszystko jedno, jakiej firmy będzie jego pierwsza łyżeczka, czy ma kolor czerwony, czy żółty i w jakie wzorki będzie jego pierwszy śliniak. Najważniejszy jest przecież ten krok milowy - pierwsze stałe jedzenie, do którego rodzice zaczną przekonywać swoje pociechy.

10 stycznia 2014

Co kupić nowemu, małemu człowieczkowi?



Kiedy rodzi się dziecko, czy to w rodzinie, czy wśród znajomych, nagle, by powitać i zobaczyć nowego człowieczka ruszają całe pielgrzymki. Jak dobry obyczaj karze - do maluszka pierwszy raz nie przychodzi się z pustą ręką. Zatem dostajemy całe sterty ciuszków dla malucha i maskotek. Te drugie są chyba dość powszechnie znienawidzonymi podarunkami, ale i jedne i drugie wydają się po prostu dobrym, oklepanym i raczej mało kosztownym upominkiem.

07 stycznia 2014

Kumple Pierworodnego.


Uwielbiam noce. Synuś tak słodko śpi, że przed położeniem się do własnego łóżka jeszcze kilka minut wiszę nad nim, podziwiając jego buźkę. A kiedy już się położę, to i tak mam go w zasięgu wzroku, z takiej perspektywy, jak widać na zdjęciu. Kiedy on się budzi, budzę się ja. Jeden rzut oka i widzę, czy woła o jedzenie, czy może zebrało mu się na gadanie do zabawek na karuzeli. Zazwyczaj pobudki przebiegają łagodnie, nawet, jeśli dopadnie go nocny głód. Jednak pewnego razu...

17 listopada 2013

Centrum wszechświata po dwóch miesiącach.


Minęło nie wiem kiedy. Ból porodowy jest już niewyraźnym majakiem, połóg znam tylko z nazwy, wszystko jest niemal tak samo, tyle, że jest ON. Wydaje się, jakby nic się nie zmieniło, jakby był z nami od zawsze. Moje Maleństwo, będące jednocześnie już dużym chłopem...

22 października 2013

Butelki - które wybrać?



Tak się składa, że jestem w posiadaniu butelek dwóch firm, używam obu rodzai. Dla Was chciałam przeprowadzić małe porównanie z moją subiektywną opinią na ich temat. Być może rzeczy, na które ja zwróciłam uwagę i moje doświadczenia pomogą Wam w wyborze.

30 września 2013

MMM - mały mistrz min


Dwa tygodnie minęły nie wiadomo kiedy. Jestem przerażona. Czas zaczął uciekać mi tak szybko, że mam wrażenie, że nigdy nie będę w stanie się nacieszyć moim dzieckiem. Jestem przerażona, naprawdę. 

25 września 2013

Zlepek myśli


Nie jest kolorowo i wcale nie oczekiwałam, że będzie. Nie jest kolorowo, ale z całą pewnością mogę stwierdzić, że jest PIĘKNIE. Pięknie z całym pakietem ciężkich jak głazy powiek, z brakiem czasu dla siebie, z ciągłym nerwowym sprawdzaniem schnącego prania, bo przecież w deszczowej krainie zanim coś wyschnie mijają lata świetlne...