21 lipca 2014

Dokonywanie wyborów.



Znalazłam cel. Cel, który wcześniej wydawał się i tak osiągalny, ale tak cholernie odległy. Zupełnie, jakbym nie chciała pozwolić mu zakorzenić się w mojej świadomości, jakbym omijała go obojętnie szerokim łukiem, jakbym ignorowała to, że gdzieś tam pod skórą czuję jego bliskość.
Dopóki wszystko wydaje się odległe, to tak, jakby nie istniało. Jednak minęłam już "granicę", którą nieświadomie sobie wyznaczyłam. Dokonałam wyboru i cel, który gdzieś tam kiedyś majaczył na horyzoncie zaczyna nabierać wyrazistości.

Kiedy wszystko już zacznie się realizować, znikną leniwe poranki, chillout na popołudniowym spacerze. Wraz z nimi zniknie poczucie wolnego czasu, a ja będę przygryzać wargę aż do bólu, wiedząc, że jakaś cząstka Jego dzieciństwa będzie przelatywać mi przez palce. 
Wszystko w imię wyższego celu. Przecież nie ja pierwsza, nie? Ba, niektóre mają gorzej. Nie mają wyboru. Błogi czas przychodzi im porzucić znacznie wcześniej, tracą z dzieciństwa swoich dzieci znacznie więcej, niż prawdopodobnie stracę ja.

Ale ja nie jestem tamtymi niektórymi. Mam to szczęście, że sama mogę dokonać wyboru KIEDY. Mam to szczęście, że będąc świadomą swojego wyboru, nie podejmuję decyzji pod żadną presją. Nie robię też tego dlatego, że ktoś tego ode mnie wymaga, ktoś lub coś na mnie czeka, że stracę coś, nad czym pracowałam dużo wcześniej.

W dużej mierze robię to dla siebie. Żeby sobie udowodnić, że wszystko jest do zrobienia, nawet żyjąc w Deszczowej Krainie nie mogąc liczyć na zastępy babć, prababć, ciotek, wujków. Żeby mieć tą świadomość, że robię coś więcej,  że to przybliża mnie do marzenia o tak prawdziwie naszym kącie, gdzie wszystko będzie nasze i po naszemu i nawet 10 dziur w ścianie na obrazy nie będzie problemem. 

10 komentarzy:

  1. Czyli wracamy do arbajtu :) czasem mi się marzy wrócić do roboty choć na chwilę, ale póki co to odległa przyszłość

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze rozumiem, wracasz do pracy?;) Najważniejsze jest to czego Ty chcesz od życia. Wiesz, to ze się do pracy wraca też nie znaczy, ze coś tracimy z dziecińśtwa naszych dzieci. To też zalezy ile mama ma godzin pracy itp. Ja pracuję od 8 do 15, w domu jestem przed 16. Początkowo było mi ciężko- bardziej mi, niż synkowi, ale przyzwyczaiłam się. Kiedyś i tak do pracy trzeba będzie wrócić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, dobrze. No właśnie też czuję, że mi znacznie ciężej będzie niż jemu. Bardzo jestem do niego przywiązana no i jakoś muszę się z tym przegryźć.. no ale wiadomo, jak już człowiek się przyzwyczai będzie inaczej. Najgorsze pierwsze tygodnie..?

      Usuń
  3. Praca... Życzę Ci aby wszystko ułożyło się po Twojej myśli i abyś nigdy nie załowała swoich wyborów. Trzymam kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzeba podjąć wyzwanie, na pewno będzie dobrze. A marzenie o mieszkaniu na pewno szybciej się spełni. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze lubiłam rzucać się na głęboką wodę, zobaczymy jak to wyjdzie teraz, gdy o sen będzie trzeba walczyć ;)

      Usuń
  5. A jakie są ceny mieszkań w UK? Planujecie zakup?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukamy tak do pół miliona funtów ;)

      Usuń
  6. Wlasny dom to jest wspaniale uczucie. Urzadzanie go, spieranie sie o kolory scian, mebli... Pokoj dziecinny... Przed Wami wspanialy i niezapomniany okres. Zycze wytrwalosci!!!

    OdpowiedzUsuń