17 lutego 2014

Szał w wielkim mieście.



Podróżowaliśmy już pieszo, samochodem i autobusem. W końcu przyszedł czas na pociąg, a nawet metro. Pierwsze razy są zazwyczaj dość trudne, nigdy nie wiadomo czego się spodziewać, czy nie wystąpią jakieś komplikacje, czy utrudnienia, które wycieczkę mogłyby zepsuć. Bo przecież z maluchem nie wszystko musi iść tak, jak sobie człowiek zaplanuje. Jednak i tym razem poszło nam jak z płatka, bowiem wycieczka do Londynu przebiegła całkowicie bezproblemowo. Zero marudzenia, zero płaczu, za to wiele zainteresowania i radości.





Oczywiście, nie mogliśmy pozwolić sobie na całodzienną wycieczkę, bo moim zdaniem należy dziecko przyzwyczajać stopniowo do coraz dłuższego przebywania poza domem. Obraliśmy więc za cel Piccadilly Circus, a w pobliżu niego największy sklep z zabawkami w Londynie - Hamleys. O tym, że jest największy świadczy chociażby to, że posiada aż 7 pieter, a każde z nich ma swoją specyfikę. 


Między piętrami można się poruszać schodami ruchomymi, zwykłymi i windą. Niestety ta ostatnia możliwość była dla nas (i innych wózkowych użytkowników) bardzo utrudniona, bo windą jeździli sobie piesi i żeby się dostać do środka trzeba było swoje odczekać...


Każde piętro od podłogi do sufitu wypełnione jest zabawkami. My od razu powędrowaliśmy na piętro z klockami lego. Znajdowała się tam ułożona z klocków angielska budka telefoniczna, oraz Kate i William w ślubnych kreacjach. Normalnie mini Legoland! ;)


Jak to w sklepie przeznaczonym dla najmniejszych odbiorców, nie mogło też zabraknąć stoisk i kawiarenki ze słodyczami. Słodkie babeczki tak szybko znikały, że nie udało mi się sfotografować ani jednej pełnej pułki ze słodkościami...


Otoczona słodkim szaleństwem nie mogłam przejść obok obojętnie. Skusiłam się więc na zakup dużych lizaków serc i biało-czerwonej, słodkiej laseczki.


Najwięcej czasu spędziłam jednak na dziale zabawek drewnianych. Ostatnio na blogu Mo zachwycałam się drewnianymi aparatami fotograficznymi i kiedy wpadłam w tamten dział nie mogłam się przez baaardzo długo zdecydować którą zabawkę kupić Pierworodnemu. Najbardziej ujęły mnie kręgle stylizowane na brytyjską gwardię królewską. Ostatecznie nie kupiłam nic z drewnianych zabawek, bo Pierworodny jeszcze jest na nie za mały, a po co mają zagracać nasze juz i tak ciasne mieszkanie... Z pewnością jednak jeszcze nie raz wybierzemy się w tamto miejsce i okazja do zakupu czegoś (powiedzmy) wyjątkowego się nadarzy.

 


Mistrz Min został jednak obdarowany czym innym - szeleszczącą książeczką, w której zakochał się od pierwszego dotknięcia. Poniżej mała próbka tego, jak bardzo z prezentu się cieszy ;)



Na nasze nieszczęście odwiedzaliśmy to miejsce w niedzielę i tłok był niesamowity, przez co nie miałam zbyt wielkiego pola do popisu w robieniu zdjęć, dlatego też specjalnie dla Was znalazłam film prezentujący ten magiczny sklep. Gdybyście kiedyś byli w Londynie, gorąco polecam to miejsce - gwarantuję Wam, że po przekroczeniu jego progu znów poczujecie się dziećmi!

Na koniec małe ogłoszenie parafialne: będzie mi miło, jeśli polubicie nasz Facebook'owy profil i będziecie śledzić nas na Instagramie. Enjoy!

10 komentarzy:

  1. Niezle, jesli dane nam kiedys bedzie odwiedzic Londyn to moze wpadne, choc nasz syn chybaby w nim oszalal na widok tych wszystkich zabawek. Osobiscie uwielbiam zabawki z drewna :)
    Steffi jeszcze nie mial okazji jechac pociagiem. W sumie to on predzej lecial samolotem niz jechal autobusem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas prawie wszystko zaliczone, tylko samolotu brak ;)

      Usuń
  2. Pierwszy raz słyszę o takim miejscu. Raj dla dzieci! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. To wycieczka się udała :) a takie miejsce musi być niesamowite, aż nie mogę sobie wyobrazić 7 poziomów wypełnionych zabawkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie wszystkie udało nam się obejść!

      Kochana, czy mogłabyś mi wysłać zaproszenie do swojego bloga jeszcze raz? Bo kiedy ostatnio próbowałam aktywować coś się zepsuło i nie mogę wejść :(

      Usuń
  4. Witajcie, jak miło Was zobaczyć. Widać, że jesteście w raju dla dzieci. A jak tam kolorowo i bajecznie:))POozdrawiam Ciepło!!:)))

    OdpowiedzUsuń