12 lutego 2014

Samorobny prezent dla lubego? Czemu nie.


Tak, tak, święto zakochanych już coraz bliżej. Już od dłuższego czasu nastąpił marketingowy atak na klientów kolorem miłości. Do obrzydzenia. Wszędzie czerwono, czerwone kwiatki, serduszka, misie, kartki i wszystko, co można przy okazji 14stego lutego sprzedać. Do obrzydzenia. Walentynki powinny być w związku każdego dnia roku. Codziennie powinniśmy pielęgnować nasz związek. Ale skoro już ta data nadchodzi, a sklepy i marketingowcy nie dają nam o niej zapomnieć, może jednak warto ten dzień jakoś szczególnie umilić naszej drugiej połówce.
Jeszcze kilka lat temu (kiedy byłam piękna i młoda..) byłam jedną z tych, co kupowała kartkę i jakiś obleciany gadżet, typu "zabawne" bokserki. Jak dobrze, że już z tego wyrosłam. No, ale skoro człowiek nie chce kupować jakiejś tandety, co wtedy? Czy Wy też macie problem czym obdarować swoją  drugą połowę?

Podrzucę Wam kilka pomysłów, na prezent walentynkowy, gdyby zupełnie nic ciekawego Wam na myśl nie przychodziło. 
  • Bukiet z cukierków/lizaków. Ale nie taki zwykły bukiet... Bo niby pomysł pospolity, ja jednak wykonałam kiedyś taki upominek dla T. Kupiłam lizaki, i umocowałam je na gąbce florystycznej w doniczce, ozdobiłam, a do każdego z lizaków przyczepiłam liścik z jakimś miłym zdaniem. T. miał zjadać jednego lizaka dziennie i odczytywać liścik. Stwierdził, że czuł się, jakby miał swoje święto przez kilkanaście kolejnych dni. Tutaj znajdziecie opis, jak wykonać prosty bukiet z cukierków.
  • Jeśli chcemy lubego obdarować krawatem, to czemu nie. Proponuję podać go w takiej formie. O ile wykonanie takiego bukietu to nieco wyższa szkoła jazdy, to jestem pewna, że dla chcącego nic trudnego.
  • Mężczyźni też lubią słodkości! Ale zamiast kupować bombonierkę (zasmarowaną czerwienią do obrzydzenia, a jakże!), nie lepiej upiec coś samemu? Z dedykacją na ten przykład. Osobiście nienawidzę piec, ale raz na jakiś czas jestem w stanie wspiąć się na wyżyny mojego beztalencia.
  • Masowo produkowane dyplomy dla super chłopaka/super dziewczyny to tandeta. Można jednak zrobić podobny gadżet samemu, jednak w bardzo osobisty i spersonalizowany sposób.
  • Można też iść na zupełną łatwiznę i po prostu napisać list miłosny do swojej drugiej połówki. Osobiście 100x bardziej bym się ucieszyła z szczerych słów w nim zawartych, niż z pluszaka made in china.
  • Dla ogarniających sprawy komputerowe mam też propozycję małego akcentu, dodatku do romantycznego wieczoru. Często zostając w domu zapuszczamy sobie do obejrzenia jakiś film. Oglądając film z napisami możemy tak zakombinować, by w dowolnym momencie filmu np. na początku, gdy nic się nie dzieje, wpisać swój tekst, który się na ekranie pojawi. To dopiero byłoby dla faceta zaskoczenie, gdyby nagle przeczytał: miłych walentynek Kaziu/Stasiu itp ;) Możecie skorzystać z porady jak zmienić napisy w filmie. Niektóre kroki należy pominąć, a kiedy już nam się otworzy plik z zawartością napisów, należy tam umieścić swój tekst w wybranym przez siebie momencie.
  • Moją ostatnią propozycją jest wykonanie collage'u ze wspólnymi zdjęciami i oprawienie go w antyramę. 

Osobiście nie skorzystam z żadnego wymienionego pomysłu. Ale tylko dlatego, że mój T. jest wiernym czytelnikiem tego bloga i gdyby dostał którąś z moich propozycji, nie byłby ani trochę zaskoczony. A Wasi faceci też czytają Wasze blogowe wypociny?

6 komentarzy:

  1. Nie czyta, bo mu się nie chce :), ale wie o blogu i co na nim jest.
    Niestety nie skorzystam z pomysłów, bo w ramach prezentu walentynkowego usłyszałam "Won mi z domu! Idź do bab!" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jakby to też jakiś rodzaj prezentu :P

      Usuń
  2. Mój czasem czyta :) ja podarowałam rok temu, mojemu mężowi duży ręcznik z haftowanym napisem "Kocham Cię". Bardzo mu się podobał, ale okazało się, że nie do końca dobrze wchłania wodę i to ja się nim wycieram. Kolaż ze wspólnych fotek też już był. Ramki w kształcie serduszka - ale nie czerwone :) też już były,z moim zdjęciem i dedykacją. Bokserki były i małżonek chodzi do dziś. Kartki były, ale sama zawsze pisałam życzenia. W tym roku idziemy do pobliskiej restauracji na obiadokolację. I umówiliśmy się na jakąś słodkość - ja chyba mężowi kupię ptasie mleczko, jest to coś co uwielbia. Co do pieczenia - fajna sprawa, lubię piec itp., ale nie mam kiedy tego upiec. Mężu jest wcześniej ode mnie w domu, nie byłoby niespodzianki :) wiadomo ze coś tworzę ;) nawet w przed dzień walentynek :D

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet gdybyś schowała, to niestety zapach pieczonego ciasta zbyt długo pozostaje w powietrzu ;)

      Usuń
  3. Mój chłop bloga mojego czyta, ale z walentynkami u nas zawsze krucho, bo my to patologia panie jeśli chodzi o romantyzm:) W tym roku idziemy stadnie na Robocopa:D

    Pomysły na prezenty bardzo fajne - najbardziej podoba mi się kolaż, bo uwielbiam się bawić obrabianiem zdjęć itp.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja kiedyś zrobiłam sama dyplom super męża :) kiedyś jeszcze kolaż na kompie. Teraz kupiłam brelok w kształcie serca. Mój mąż, nie zagląda do bloga i wole nie pokazywać :) Może kiedyś podam adres :) ale kiedyś.
    A to jabłuszko widziałam w Carrefourze za 2.99 albo 3.99 nie pamiętam. Dużo się tego sprzedawało :)

    OdpowiedzUsuń