08 sierpnia 2013

Zajęta nowymi wyzwaniami.

Tak, znów zniknęłam na czas jakiś. Niby niewiele, ale dla mnie i tak za długo. Powód? Cóż, ciąża przestawia człowiekowi troszkę w głowie ;) 
Nie wiem co Wy na to, ale zamierzam troszeczkę rozbudować tematykę bloga. Przygotowania do pojawienia się nowego członka rodziny pochłonęły mnie bez reszty, ale nie tylko to. Oprócz poświęcania czasu na moje główne hobby doszła jeszcze jedna rzecz, która zajmuje dość dużą część moich myśli, mianowicie fotografia. Wraz z pojawieniem się tak długo wyczekiwanego przez nas profesjonalnego aparatu ruszyliśmy nareszcie z moim T. na podbój świata. Długo bym mogła się rozwodzić nad tym, jaką to wspaniałą rękę i cudowne oko ma mój przyszły mąż (to może zostawię na osobnego posta :P), ale, by zająć się fotografią już tak zarobkowo i profesjonalnie właśnie odpowiedniego sprzętu nam brakowało... Spod ręki mojego T. wiele wyszło pięknych fotografii, pomimo, że poprzedni aparat był tylko half-pro, ale teraz zdjęcia, które robi są po prostu.. ach, no mają jeszcze więcej głębi! :)

Tak więc oto nareszcie zaczęliśmy robić to, o czym mój T. marzył od ponad dekady. Na reszcie ma swój upragniony sprzęt, który pozwala mu się rozwijać, a ja spełniam się w roli organizatora, managera, sekretarki, asystentki i (początkującego) grafika - choć do umiejętności, które posiada mój Wspaniały w posługiwaniu się programami graficznymi brakują mi jeszcze lata świetlne. Niemniej małymi kroczkami uczę się co i jak.

Jeśli chodzi o rękodzieło, to ostatnio nic nowego spod mojej ręki nie wyszło. Ale, wyjdzie. Mam do wykonania aż 5 koszyczków. Jak już je wykonam, na pewno się pochwalę, choć przyznać muszę, że ostatnio siedzenie przy stole i kręcenie rurek jest nie miłym zajęciem dla mojego kręgosłupa.. 

Bo tak gwoli ścisłości do rozwiązania zostało niecałe 5 tygodni. Prawie codziennie znajdzie się coś, co wyciśnie ze mnie łzy: czy to rozczulające zdjęcie noworodka, czy to poranna pobudka, którą moje Serduszko funduje mi wierceniem się, czy nawet krótka myśl o tym jak już po trudach porodu lekarze kładą mi mojego Maluszka na piersi i oglądam go po raz pierwszy.. (uf, zaraz znów się na tą myśl ze szczęścia popłaczę, więc przejdę do sedna..).

Tak więc moje Drogie, reasumując wszystko i jeszcze więcej.. ;) Będą się tu pojawiać posty opowiadające o tych ostatnich chwilach ciąży, o macierzyństwie, o fotografii, sesjach zdjęciowych, zapewne będę się chwalić zdjęciami, które wykonamy,  a i zostawię sobie jeszcze furteczkę małą, przez którą będą przemykać różne, całkowicie abstrakcyjne tematy, którymi będę chciała się z Wami podzielić :)

Uf, no troszkę przynudziłam chyba :P Ale muszę uprzedzić, że prawdopodobnie od tej pory na blogu znajdzie się większość takich rozbudowanych tekstowo postów. Mam nadzieję, że mimo to ze mną zostaniecie :)

Pozdrawiam Was baaaaardzo serdecznie i życzę Wam tyle szczęścia w życiu, ile ja mam teraz!! :)

5 komentarzy:

  1. serdeczne gratulacje, ciaza to piekny czas a fotografia pozwoli Ci te chwile uwiecznic :)
    Pozdrawiam i wszytskiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno będzie wiele pięknych zdjęć maluszka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczęśliwy tatuś na pewno o to zadba ;)

      Usuń
  3. Trzymamy więc kciuki za Ciebie i dzidziusia :)

    OdpowiedzUsuń