14 sierpnia 2013

Radośniej


Dopadł mnie syndrom wicia gniazda. 
Co wpada mi w ręce to ulepszam, poprawiam, porządkuję.  Nie ominęło to i bloga, jak sami widzicie... Wspięłam się na wyżyny swoich umiejętności i pokusiłam o zmianę w layoucie. Teraz on dokładnie oddaje to, co czuję :)

Stuknął 36 tydzień bycia ciężarówką. Pokusiłam się o spakowanie torby do szpitala. Wyszła sporych rozmiarów - przeraziło mnie to, więc czym prędzej rozpakowałam ją i spróbowałam przeanalizować wszystko jeszcze raz. Na nic - jest tam absolutne minimum, a i tak torba wygląda jakbym wybierała się na tygodniowe wakacje do Tunezji..


Ciągnąc ciążowy wątek powiem Wam, że w związku z rozpoczęciem działalności foto, poznałam też kilka innych ciężarówek. Sesje brzuszkowe i ciążowe są więc aktualnie moimi ulubionymi sesjami. Strzelam pomysłami na ujęcia i rekwizyty jak z procy. W nadchodzący weekend mamy pierwszą taką sesję i mam ogromną nadzieję, że angielska pogoda nie pokrzyżuje nam planów. Jako jeden z rekwizytów zamierzam wykorzystać jedną z kołysek, które wcześniej zrobiłam ( klik ). Już nie mogę się doczekać, by pokazać Wam co z tego wszystkiego wyjdzie! 

Tymczasem zadowalam się rozkoszowaniem się własnym błogim, ciążowym stanem, skurczami przepowiadającymi i moim syndromem wicia gniazda ;)



18 komentarzy:

  1. Zdecydowanie warto. To nie jest aż tak duży wydatek, ale bardzo ułatwia życie. Ja mam dwa wózki i stwierdzam po paru dniach korzystania z chusty, że... niepotrzebne mi wcale.

    Syndrom wicia gniazda... U mnie był bardzo nieznośny. Obsesyjnie wszystko sprzątałam i wkurzałam się na innych, że nie podzielają mojego entuzjazmu w tej kwestii. Potrafiłam w 38 czy 39 tygodniu ciąży przesuwać meble, bo mi coś nie pasowało w kompozycji. Szaleństwo istne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety zdaję sobie sprawę, że ja akurat będę miała spory kłopot z wózkiem, jeśli chodzi o przechowywanie go, gdy już go złożymy..

      A co do syndromu... Ja bym chyba się nie odważyła na takie wariacje.. chociaż, kto wie? I tak cały czas hojrakuję i mam dziwne przeświadczenie, że jestem ze stali.. Może tez mi tak odbije za 2 tygodnie ;)

      Usuń
  2. Sama zrobiłaś te kołyski? WOW... TO niesprawiedliwe, że inni mają takie zdolności a ja zwykłej kartki urodzinowej nie potrafię ładnie zrobić :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej też byłam pewna, że nic ładnego nie jestem w stanie stworzyć, a jednak podołałam! Trzeba próbować, może kiedyś coś Cię natchnie i wpadniesz w wir tworzenia czegoś z niczego ;)

      Usuń
  3. to czekam na zdjecia z sesji na pewno ebda piekne tak jak rekwizyt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też nie rozumiem matek narzekających, żyjemy w XXI wieku, są sposoby, by nie mieć dzieci jeśli się nie chce lub jest się na to wybitnie nieprzygotowanym psychicznie. Mi macierzyństwo daje satysfakcję, mimo tych nieprzespanych nocy, kolek, ciągłej zmiany pieluch, karmienia przy którym brudzi się pół ubrania, mimo wszystkich innych trudnych lub kłopotliwych momentów :)
    Mam nadzieję, że to nie mit, iż pierwsze miesiące są najcięższe i że będzie już tylko lepiej (bo powoli schizujemy!) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne i piękne słowa. Dzięki za nie!

    OdpowiedzUsuń
  6. To super, że tak dobrze się czujesz w ciąży. Poza tym, przekłada się to na Twój wygląd. Po prostu promieniejesz ! :) Cudo. ! Czekam na zdjęcia z kołyską ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Saszen, bardzo dziękuję za miłe słowa i odwiedziny :)
      To fakt, poszczęściło mi się z tym samopoczuciem, co prawda pierwsze 4 miesiące były zupełnym przeciwieństwem, ale teraz już o tym nie pamiętam.. ;)

      Usuń
  7. Ciekawe rzeczy opisałaś. Nie wiedziałam tego. Serdecznie pozdrawiam.
    http://balakier-style.pl/

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne zdjęcia...ślicznie wyglądasz:)Gratuluję ślicznej kołyski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, dziękuję, dziękuję! :)
      Nie ukrywam, że typowa kobitka ze mnie i każdy komplement jest mi miły, tego nigdy dość :D

      Usuń
  9. Ach, ci Anglicy zawsze lubią utrudniać sobie życie ;) Ja nienawidzę wykładzin w każdej łazience, za to lubię grzeczne kolejki do autobusów :)
    Pozdrowienia :)
    Renii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, trzeba przyznać, że akurat w sferze komunikacji miejskiej nie mam im nic do zarzucenia, a kierowcy zawsze są mili, witają się i żegnają z każdym pasażerem :)

      Usuń
  10. Wiję również i skurcze przepowiadające kontempluję, w oczekiwaniu na 18 września ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. oj, ja też uwielbiam sesje brzuszkowe!

    OdpowiedzUsuń